Od dzisiejszego dnia zacząłem robić generalne porządki u siebie w domu.  Czekało mnie więc jedno wielkie pranie, odkurzanie i mycie okien . Zajmowałem się więc tym w  głównej  mierze. Nie miałem za bardzo czasu na przyjemności.  Udało mi się uwinąć w pewnym stopniu z tym co sobie zaplanowałem. Wieczorem jednak padałem z nóg . Przed pójściem spać zadzwoniła Kinga, która  równie  pracowicie wykorzystała swój czas. Postanowiłem, że nie położę się tak wcześniej.  Coś z tego dnia chcę w końcu jeszcze mieć . Włączyłem sobie nastrojową muzyczkę, którą nie stanowiły kolędy tylko ballady Kata ( sentyment do szczenięcych lat, co zrobić ). Podszedłem do barku z nadzieją, że coś tam jeszcze się ostało. Nie myliłem się….po Brendy zostały się wspomnienia, ale za to whiskey jeszcze jest.  Nalałem więc sobie szklaneczkę i powędrowałem do salonu z kominkiem . Nie wiem jak to się stało, ale na wspomnienia mi się wzięło. Kiedyś tam prowadziłem dziennik, w którym opisywałem swoje przeżycia, przygody i doznania.  Przypomniałem sobie moment, kiedy poznałem Kingę i  skończyłem studia . Przy whiskey i muzyce, której słuchało się w przeszłości bycie sentymentalnym nie było specjalnie trudne. Nie zdaje sobie nawet sprawy, kiedy poczułem się ociężały i usnąłem. Znów miałem  dziwny  sen. Wszystko był w nim tak realistyczne. To tak  jakbym  cofnął się w czasie. Byłem w miejscu, którego bardzo lubiłem odwiedzać, a mianowicie pałacyk w jednej wsi nieopodal Międzychodu……..to było w Gorzyniu chyba.  Obecni byli tam niektórzy moi znajomi z tamtych lat, z którymi w większości kontakt się urwał . Byli tam więc Bartosz zwany przez nas potocznie Alvarem –pozytywny koleś z długimi rozpuszczonymi i charakterystycznie tłustymi kłakami, Gniewomir z wyróżniającym go irokezem na pół metra wysokiego, którego z tego co wiem już dawno zdążył się pozbyć, Kudłacz puszczający nieco cięższej muzyki czy Dodgers rzępolący na gitarze przesławny utwór formacji KSU „ Jabol punk”.

31_jaskolkibis

Nagle dosłownie z lasu wyszły jakieś niewiasty, a które de facto wyszły w przyszłości za tych ludzi za mąż. Wśród nich była Kinga. Podeszły do nas.  Kinga wzięła mnie za rękę i zaprowadziła mnie do lasu . Nagle dosłownie z nikąd pojawiły się jakieś drzwi…szklane drzwi. Pamiętam, że świeciły się z góry. Kinga powiedziała, że  jeżeli  będziemy przez takie przechodzić zaznamy szczęścia. Fajnie. Za chwilę wyciągnęła dosłownie z nikąd jakąś grubą księgę i zaczęła czytać.  W treści tego co czytała znajdowały się informacje dotyczące tych drzwi . Tak więc usłyszałem, że dzięki  zastosowaniu  szyb ze szkła klejonego można czuć się  w pełni  bezpiecznie. Z satysfakcją odczytywała informacje, w myśl których dzięki szkła klejonego w tych drzwiach powstrzymają one skutecznie włamywaczy i innych niegodziwych ludzi. Miałem świadomość, że chodzi o szyby kuloodporne i antywłamaniowe. Dodała, że mogą po otwarciu  chować się w ścianie. Istnieje taki  rodzaj  drzwi szklanych. Skupiła się również na estetyce tych drzwi. Rzekła, że można wybrać  dowolne  przeszklenia, ona zaś preferuje ornamentowe, które nadadzą  trochę  prywatności. Zamknęła po chwili księgę i zbudziłem się. Pierwszym krokiem jakim uczyniłem było spojrzenie się w drzwi. Tak, nieumyte. O tym Kinga nie powiedziała. Drzwi szklane o wiele łatwiej i szybciej się myje.

Zostaw wpis