Następny tydzień miał w miarę dobry początek . Moje wcześniejsze obawy okazały się być bezpodstawne. Nie czułem się wcale senny pomimo, że położyłem się tak późno. Miałem też odrobinę szczęścia,  gdyż  udało mi się rano załapać na kawałek pizzy, który jeszcze zdążył się uchować.  Tym razem odziałem się o wiele cieplej niż do tej pory . Odniosło to dobry rezultat. Trafiłem do biura i zacząłem pracować. Nie miałem żadnych poważniejszych problemów z poradzeniem sobie z pracą . Owszem, niespodziewanie pojawiło się odrobinę  papierkowej roboty,  ale  jakoś uporałem się z nimi. Reasumując nie wypadłem z pożądanego rytmu przez ten weekend, a to stanowi już dobry znak. Po pracy udałem się do biblioteki.  Dysponowałem jeszcze jakimś czasem .  Dnia wcześniejszego będąc w supermarkecie usiłowałem znaleźć jakieś  interesujące  pozycje książkowe, lecz obyło się niestety smakiem. Nic nie wchodziło bezpośrednio w przedmiot moich zainteresowań. Szkoda, aczkolwiek pozostała mi się jeszcze jakaś alternatywa, do której śmiało zaliczyć mogłem bibliotekę publiczną. Pojawiając się w bibliotece spytałem się o dział z książkami tego typu. Bibliotekarka wskazała mi gdzie on leży, po czym się tam udałem.  Przeglądałem  różnorakie  książki.  Byłem spragniony wiedzy związanej z naszą rodzimą miejscową kulturą i jej korzeniach . Słowiański folklor jest godny przestudiowania. Stałem przy regale przeglądając pewne książki, po czym wybrałem dwie wypatrzone w tej chwili pozycję.

szklane08

Konkretnie związane były z wierzeniami Słowian  oraz  ich dziejami. Może znajdę tam jakieś szczegóły, których nie udało mi się przyswoić podczas surfowania po stronach poświęconych tej tematyce. Po wypożyczeniu książek udałem się w stronę wyjścia na korytarz, otworzyłem drzwi szklane i zszedłem na dół, by po chwili znaleźć się na ulicy.  Swoje kroki kierowałem już tylko i wyłącznie w stronę swojego domu . Pomimo, że na zegarku widniała godzina 18.00 Poznań okryty był  mrokiem . Urok zimowego krajobrazu miasta. Pozostawało mi jedynie złapać swój tramwaj i wysiąść  obok  domu. Stałem więc na stacji i marzłem. Tak do końca nie jest bezpiecznie tak wieczorem stać czekając na swój transport. Młodzież w dzisiejszych czasach aż kipie agresją, więc lepiej jest uważać. Byłem czujny tym bardziej, iż schodząc na dół wydzierali się wyrzucając z siebie stek przekleństw. Chuligani. Postrach Poznania.  Po chwili podjechał mój tramwaj i miałem na tyle szczęścia, że owi przedstawiciele kryminalnego światka, że ich tak określę nie wybierali się tym samym co i ja . Po skasowaniu biletu odetchnąłem z ulgą. Po kwadransie byłem już na miejscu.

Zostaw wpis