Nie narzekałem również na resztę mijającego dnia . Po powrocie czekał mnie smaczny, aczkolwiek mniej już wystawny obiad. Po nim zaś zająłem się słuchaniem muzyki relaksacyjnej ( w sumie trafniej było by powiedzieć dark ambient ) przy której odprężyłem się tak jak oczekiwałem. Kinga również pracowała dziś oprowadzając spragnionych kultury ludzi po muzeum . Natalia udała się wraz z nią do muzeum. W międzyczasie Kinga podzieliła się wieściami ze świata kultury. Szykują się do wystawy reprodukcji dzieł Zdzisława Beksińskiego. Samo przez się rozumie się, iż nie będą to żadne oryginały . Po chwili zjawiła się w salonie z teczką, którą przy mnie otworzyła. Wyjęła z niej kartki z przekserowanymi obrazkami. Chciała, bym rzucił na nie okiem. Też tak właśnie zrobiłem. Mroczne ujęcia trupio chudych postaci….były dosyć oryginalne. Myśląc przez krótką chwilę doszedłem do wniosku, że już wcześniej widziałem podobne prace. Nie były może tego samego artysty, ale również pojawiały się postacie, których nigdzie w żadnym miejscu nie da się spotkać w świecie rzeczywistym. Po głowie chodziły mi dzieła Louis Royo bądź Victorii Frances. Piękno i tajemniczość w jednym. Patrząc na te kopie doszedłem so wniosku, że o ile wystawa zostanie przeprowadzona pojawię się na pewno w muzeum .Tymczasem przeglądałem w milczeniu dzieła Beksińskiego.

Pamiętam to nazwisko z audycji trójki, którą kiedyś słuchałem….gdy byłem młodszy. Po dłuższej chwili oddałem jej kartki z obrazami Beksińskiego chwaląc się, iż odwiedziłem dzisiaj bibliotekę po pracy. Opisałem Natalii w momencie, gdy obok mnie usiadła jak wszedłem do budynku biblioteki otwierając drzwi szklane i pojawiając się przed bibliotekarką. W dalszej części jak ciężko jest wybrać właściwy tytuł. Wstałem i podszedłem do półki wyciągając dwie….sądzę, że dość stare książki. Po zajęciu świeżo opuszczonego miejsca na kanapie zacząłem opowiadać o swoim nowym zainteresowaniu . Nie wiedziałem czy kultura pradawnych Słowian zajmie ich tak samo jak malarstwo Beksińskiego czy kultura i zwyczaje współczesnych Włochów. Mimo wszystko opowiadałem o panteonie bóstw, czczeniu sił natury, czy o wielkich świętach pokroju Nocy Kupały. Wydawały się być zainteresowane materią moich słów . Ten wieczór upływał niezwykle ciekawie. Przed snem pozwoliłem sobie zająć się lekturą wypożyczonych książek.