Weekend się jeszcze nie skończył. Kinga wraz z Natalią pichciły coś włoskiego w kuchni . Ja natomiast zająłem się czytaniem jakieś książki przywiezionej przez Natalię z Toskanii. Traktowała o śródziemnomorskich zabytkach. Bardzo miło się czytało. Rzym, Florencja, Mediolan, Wenecja – naprawdę jest co zwiedzać. Wiele zabytków pochodzi z okresu renesansu, wiele też z baroku. Nie mam najmniejszych wątpliwości, iż to właśnie Italia pełniła rolę kolebki kultury europejskiej . To właśnie tam narodził się renesans…..to właśnie tam mecenasi sztuki fundowali sobie okazałe budowle, nierzadko bogato rzeźbione , żeby podkreślić swój splendor ( zupełnie jak mój szef ). Właśnie tam działali wielcy artyści pokroju Michała Anioła , a także Leonarda da Vinci. W wielu miejscach na półwyspie Apenińskim można natknąć się na pozostałości po kulturze antycznej…..akwedukty, ruiny albo Rzymskie Koloseum. Któregoś dnia będę zobowiązany się tam wybrać, żeby to wszystko zobaczyć . W Polsce nie ma żadnych pamiątek czasów antycznych, polska kultura tworzyć się dopiero zaczęła w dobie średniowiecza. Przeczytaj całość »
Po wyjściu od pani Elżbiety czułem się odrobinę zdziwiony tempem rozwiązania sprawy . Wiadomo, że podczas podobnych spotkań jedna ze stron bądź strony obydwie rozgadują się niemiłosiernie. Tym samym czułem się zadowolony . Po powrocie do domu mogłem swobodnie zająć się samym sobą. Wziąłem w dłonie jakąś książkę, by się przy niej zrelaksować. Natalii i Kingi nie było o dziwo w domu. Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia gdzie się podziewały. W końcu udałem się do kuchni. W momencie otwierania lodówki zwróciłem uwagę na karteczkę z wiadomością od Kingi . Obydwie poszły do butiku. Wziąłem się za kontynuację lektury, którą zacząłem. Korzystałem ze spokoju jaki zapewniły mi obydwie. Przyjemny dzionek, trzeba przyznać. Odłożyłem książkę po czym włączyłem płytę z The Doors. Nalałem sobie troszkę wina do kieliszka po czym wtopiłem się w kanapę. Pokój zaczął ogarniać charakterystyczny mrok . Wkrótce po tym wróciły obydwie z zakupów. Natalia kupowała jakieś cieplejsze rzeczy, na czym skorzystała także Kinga. Przeczytaj całość »
Przy ostatnim wpisie zawarłem niespodziankę jaką zrobiły mi Natalia i Kinga oraz kolację przy świecach . Postanowiłem, że opisze dalszy przebieg weekendu. W tej chwilę jest sobotni wieczór. Siedzę na kanapie z kieliszkiem brandy w dłoni słuchając Pavarottiego. Natalii małżonek zajmuje się prowadzeniem hotelu w głębi Toskanii . Natalia zaś często podróżuje po Włoszech i świecie chwaląc się swoim głosem koloraturowym. Na końcu pokazaliśmy jej nasz dom i zanieśliśmy jej rzeczy do jej czasowego pokoju. Poinformowałem Kingę o tym, że jutro czeka mnie naprawdę ciężki dzień . Wyjaśniłem jej z czym to będzie związane po czym ułożyłem się grzecznie na boczek. Zasnąłem błyskawicznie. Zbudziłem się dosyć wcześnie, czym sam byłem zdziwiony. Marnowanie pozyskanego czasu nie wchodziło zupełnie w grę .Po wzięciu orzeźwiającego prysznicu przygotowałem się pokrótce i zadzwoniłem do pani Elżbiety. Właściwie to zostawiłem jej wiadomość na sekretarce. Myślałem, że poczekam sobie w taki sposób do południa, lecz okazało się wprost przeciwnie. Oddzwoniła błyskawicznie. Od dawna była na nogach . Umówiliśmy się, że już do niej jadę . Kinga i Natalia jeszcze smacznie spały. Wyszedłem z domu oraz złapałem tramwaj. Podróż z rana była średnio przyjemna, gdyż chłód przenikał do szpiku kości. Przeczytaj całość »
Początek roku 2010 zaczął się dosyć pracowicie. Od dawna już nic nie pisałem, tak więc sporo mam do nadrobienia . W pracy szło mi coraz lepiej. Myślę, że nabrałem oczekiwanego rytmu. Całe szczęście nie przeżywam już tak drzwi szklanych jak to miało miejsce pod koniec ubiegłego roku . Zrozumiałem, że wygląda to co najmniej dziwnie, a nie życzyłbym sobie, aby ludzie słyszący z moich ust te same powielające się informacje pomyśleli sobie, że mam jakąś bliżej nieokreśloną psychozę związaną z drzwiami szklanymi. Kinia jest tego najlepszym przykładem. Jakieś półtora tygodnia temu myślała , że cierpię na depresję patrząc na moją małomówną oraz zamyśloną postać . Drugą stroną medalu jest fakt, że wielu ludzi także mylnie jakby nie patrzeć myśli, że znam się na budowlance oraz architekturze. Właśnie przez to ciągle proszą mnie o pomoc. Tak samo jak to było z moim szefem, a także pani Elżbietą. Nie mam również czasu i ochoty, żeby łazić po mieście i doradzać każdemu. Aż takim altruistą nie jestem. Po pracy myślę jedynie o tym, by wypocząć. Z panią Elżbietą umówiłem się na sobotę. Miałem nadzieje, że nie zajmie mi to zbyt wiele czasu. Ku mojemu zmartwieniu dzień był niewiele różniący się od poprzedniego . To mnie trochę zmartwiło, gdyż ambitnie nie cierpię rutyny. W piątek, zaznaczę może, że mowa o pierwszym tygodniu Nowego Roku po pracy dostałem wiadomość od Kingi, bym poczekał chwilę przed budynkiem swojej firmy. Właśnie do mnie jechała. Po co ? To stanowiło moje pierwsze pytanie po odczytaniu wiadomości. Przeczytaj całość »
Poniedziałek zaczął się już naprawdę pracowicie. Od samego południa rąbałem wraz z panem Romkiem drewno na opał, a następnie pomagałem odśnieżać podjazd. Trochę tej nocy napadało tego śniegu . Oczywiście zimno było jak cholera. Niby cieplej niż w sobotę czy piątek, ale mimo wszystko . Coś mi się wydaje, że będę musiał wygrzebać swoje kalesony po świętach……przydadzą się. Chwilę po skromnym obiedzie ( w końcu post – liczy się tradycja ) udałem się z panem Romkiem za prezentami. Wsiedliśmy więc do auta, włączyliśmy klimatyzację i w drogę. Objechaliśmy za upominkami całe miasto. Wstąpiliśmy do M1……mieliśmy większy wybór . Spędziliśmy tam prawie cały dzień. Szczerzę powiedziawszy nie lubię zbyt długo łazić po sklepach. Zrobił się wieczór, kiedy zdobyliśmy to po co przyjechaliśmy. W drodze do samochodu spotkał nas sąsiad……pan Józef, który również wyruszył na zakupy. Zatrzymał nas i zaczęliśmy rozmawiać przez moment . Właśnie jechał do sklepu by zamówić drzwi szklane do swojego domu. Ależ mu się spieszy…pomyślałem. Nie lepiej odłożyć to na po świętach. Cóż..pan Roman zgodził się mu towarzyszyć i namawiał oczywiście i mnie do tego. W związku z tym, że wydawać by się mogło, że w temacie architektury wnętrz obeznany jestem wielce pan Józek również mnie namawiał. Przeczytaj całość »
Powróciwszy do domu mogłem wreszcie cieszyć się spokojem . Uwaliłem się brzydko mówiąc na tapczan i wyjąłem swojego niezawodnego przyjaciela jakim jest mój laptop. Naturalnie postanowiłem doczytać „ Narrentarum” w między czasie pisząc ze znajomymi . Wieczorek mijał więc dość przyjemnie. Lektura Sapkowskiego tak mnie pochłonęła, że nie zauważyłem nawet gdy Kinga wpadła do pokoju. Usiadła naprzeciwko i zaczęła mi opowiadać o przyszłej wystawie średniowiecznej i w ogóle o muzeum. Była bardzo podekscytowana nią. Studiowała mediewistykę i chciała by się zrealizować w pełni. Moment , gdy zwierzyłem się z książki, którą czytam był początkiem naszej wspólnej konwersacji na temat wojen husyckich. Również zleciało nam trochę czasu aż dokulaliśmy ten temat do końca. Temat naszej rozmowy przeszedł z wojen husyckich na plany na przyszłość, wspólne plany na przyszłość. Tak więc mówiliśmy o ślubie trochę i o budowie naszego wspólnego domu. W sumie na tyle jest dobrze , że oboje jesteśmy zgodni co do wystroju naszego przyszłego domu nieopodal gór pomońskich w Międzychodzie. Klasyczny styl w połączeniu z elementami nowoczesnymi . Do tych nowoczesnych elementów miałyby należeć drzwi szklane oczywiście. Wałkując temat witraży chyba się na nie zdecydujemy . Przeczytaj całość »
Do popołudnia odpoczywaliśmy przy telewizji. Szczerze powiedziawszy nic szczególnego nie emitują, więc to pewnie strata czasu . W święta pewnie będzie w tym przypadku całkowita kaplica. Jak zwykle emitują po raz n- ty familijny fil pt „ Kevin sam w domu”. Ambitne kino. Ucieszyłem się, gdy pan Roman poprosił mnie o to, czy pomogę mu narąbać drewno. Nie wahałem się, co oczywiste. Mu również wzięło się na sentymenty. Wspominał jak wyglądały święta, gdy Kinga była jeszcze małą dziewczynką. Przyznam się, że ma co wspominać. Wysiłek fizyczny dobrze na mnie zrobił . Pochwaliłem się przyszłym peugeotem . Oczywiście musiałem mu podkreślić, żeby nic Kindze nie wspominał , bo ma to być niespodzianka. Wtem do szopy wleciał pan Józef. Spytał się czy możemy poświęcić mu chwilkę . Spojrzał się na nas dużymi oczami i spytał się czy to prawda, że interesuje się drzwiami szklanymi. Nie mogłem zaprzeczyć. Potwierdziłem. Przeczytaj całość »
Następnego dnia pan Roman namawiał mnie, żebym poszedł z nim do pana Józka . Nie trzeba było mnie długo przekonywać. Udałem się więc do niego. Faktycznie ów sąsiad stylizuje dom na bardzo nowoczesny . Jakkolwiek oko zawiesić pełno było tam prostych i geometrycznych form. Pan Józek jako człowiek ceniący gościnność bardzo wysoko przywitał nas piwem. Usiedliśmy w salonie po czym rozmawialiśmy na temat przeprowadzanego w tym miejscu remontu . Wraz z panem Romanem podjęliśmy się próby przekonania gościnnego sąsiada na nabycie drzwi szklanych. Udało nam się to bez problemu . Ciągle się dopytywał o te drzwi. Odpowiadaliśmy więc zgodnie co na ten temat wiemy, a właściwie to ja opowiadałem. Przeczytaj całość »
Nazajutrz zająłem się nie domytymi drzwiami. Trochę się napociłem, ale efekt jest bynajmniej zadowalający. Siedziałem nieco przy komputerze pisząc ze znajomymi poznanymi na forum. To było moje ostatnie samotne popołudnie . Jakoś o 18.00 miałem bowiem autobus do Międzychodu. Cóż..pisałem coś jeszcze na forum po czym postanowiłem poczytać jakąś książkę. Tym razem nie padło na muratora, lecz na Friedmanna, wg. którego świat w XXI wieku całkowicie się zmieni . Pożyjemy, zobaczymy. W każdym bądź razie przyjemnie się czyta. Do tej 18.00 wysegregowałem jeszcze prezenty, które zostaną w wieczór wigilijny rozdane, po czym zacząłem się szykować do wyjścia z domu. Wyszedłem więc tak, by znaleźć się na dworcu centralnym przed przyjazdem autobusu do Międzychodu. Zima w tym roku jest naprawdę surowa . Całe szczęście transport przyjechał na czas. W drodze do domu Kingi myślałem trochę o świętach. Po dwóch godzinach znalazłem się na miejscu. Do jej domu daleko na szczęście nie miałem . Spotkałem się z ciepłym i życzliwym przywitaniem. Wszystkie kobiety w tym domu krzątały się w kuchni, ojciec Kingi oglądał telewizję, zaś ja rozmawiałem z samą Kingą. Opowiedziałem jej naturalnie swój wczorajszy sen . Oczywiście śmiała się z niego. Powiedziała, że za dużo o tych drzwiach myślę. Wieczorem wszyscy zebrali się przy stole. Matka Kinii, pani Stefcia zaczęła opowiadać o remoncie domu sąsiada z naprzeciwka. Chciała się mnie zapytać, co ja o tym sądzę, jakie ja bym elementy wykończeń wybrał na jego miejscu. Przyszły teść był u niego i przyznał, że pani Józef jest człowiekiem mknącym za modą . Przeczytaj całość »
Od dzisiejszego dnia zacząłem robić generalne porządki u siebie w domu. Czekało mnie więc jedno wielkie pranie, odkurzanie i mycie okien . Zajmowałem się więc tym w głównej mierze. Nie miałem za bardzo czasu na przyjemności. Udało mi się uwinąć w pewnym stopniu z tym co sobie zaplanowałem. Wieczorem jednak padałem z nóg . Przed pójściem spać zadzwoniła Kinga, która równie pracowicie wykorzystała swój czas. Postanowiłem, że nie położę się tak wcześniej. Coś z tego dnia chcę w końcu jeszcze mieć . Włączyłem sobie nastrojową muzyczkę, którą nie stanowiły kolędy tylko ballady Kata ( sentyment do szczenięcych lat, co zrobić ). Podszedłem do barku z nadzieją, że coś tam jeszcze się ostało. Nie myliłem się….po Brendy zostały się wspomnienia, ale za to whiskey jeszcze jest. Nalałem więc sobie szklaneczkę i powędrowałem do salonu z kominkiem . Nie wiem jak to się stało, ale na wspomnienia mi się wzięło. Kiedyś tam prowadziłem dziennik, w którym opisywałem swoje przeżycia, przygody i doznania. Przypomniałem sobie moment, kiedy poznałem Kingę i skończyłem studia . Przy whiskey i muzyce, której słuchało się w przeszłości bycie sentymentalnym nie było specjalnie trudne. Nie zdaje sobie nawet sprawy, kiedy poczułem się ociężały i usnąłem. Znów miałem dziwny sen. Wszystko był w nim tak realistyczne. To tak jakbym cofnął się w czasie. Byłem w miejscu, którego bardzo lubiłem odwiedzać, a mianowicie pałacyk w jednej wsi nieopodal Międzychodu……..to było w Gorzyniu chyba. Obecni byli tam niektórzy moi znajomi z tamtych lat, z którymi w większości kontakt się urwał . Przeczytaj całość »