Lampki zostały już poprzewieszane w całym niemal domu. Ozdoby świąteczne podkreślają jedynie świąteczny nastrój. Przyjechały młodsze kuzynki Kingi . Stroją teraz choinkę. W tym domu na szczęście przestrzega się tradycji . W dzisiejszych czasach slogany świąteczne pojawiają się nierzadko już miesiąc przed rzeczywistymi świętami, zaś dom znacznie wcześniej przygotowywany jest do świąt. Ma to niestety swój minus . Z początku jest wyśmienicie, łapiemy nastrój i jest fajnie, lecz później, przed świętami czujemy się „ najedzeni” tymi świętami. Taka jest prawda, takie są fakty. Oczywiście nic na to nie da się zrobić. W każdym bądź razie nie wyobrażam sobie, żebym zajmował się jakimikolwiek przygotowaniami parę tygodni przed Wigilią. W tym roku jest charakterystycznie. Po raz pierwszy od paru lat mamy prawdziwie białe święta . Zupełnie to się tak nie obijałem. Chwilę po przyjeździe kuzynek Kingi wsiadłem z panem Romanem do samochodu i ruszyliśmy do sklepu po produkty. Śnieg prószył nieustannie. Po upływie paru chwil znaleźliśmy się na miejscu. W supermarkecie było bardzo tłoczno. Trzeba było dosłownie się przepychać, żeby dotrzeć do upatrzonego miejsca. Kupiliśmy parę kilo karpia i produkty potrzebne do bigosu. Poznań to taka zaczarowana miejscowość, w której non stop w jakimś miejscu spotyka się swoich znajomych i bliskich. Przeczytaj całość »
Czując magię świąt nie trudno się nie rozleniwić. Cóż począć . Siedzę teraz na kanapie w pokoju dziennym u Kingi w domu i jestem teraz online, że się tak wyrażę . Czytałem sobie e- booka, czyli inaczej książkę elektroniczną. Znów natchnął mnie nastrój na Sapkowskiego. Tym razem powieść „ Narrentarum”. Książki tego pisarza nigdy mi się nie znudzą . Śnieg za oknem, przytulny wręcz nastrój i magia płynąca z treści powieści. Mhm…..coś pięknego . Pewnie czytał bym do samego wieczora, gdyby nie Kinga, która chciała wysłać maila dyrektorce muzeum. Cóż……jak mus to mus. Przekazałem jej laptopa. Pan Roman odpalił jakiś film na DVD……..o znamiennym tytule „ Jasminum”. Niegłupi film…..nawet przyjemnie się oglądało. Wtem Kinga poprosiła mnie do siebie. Coś mi mówiło, że przedmiotem rozmowy znów będą drzwi szklane. No nie mogło być inaczej . Dyrektorka muzeum miała problem z doborem motywu witraży do drzwi szklanych, które wkrótce zostaną zakupione i zamontowane. Cóż…..ja tam problemu nie widzę. Muzeum to miejsce dosyć charakterystyczne . Skoro dość często wykonywane są wystawy związane z okresem średniowiecza to świetnie pasowałyby motywy religijne, ewentualnie roślinne. Przeczytaj całość »
Do popołudnia odpoczywaliśmy przy telewizji. Szczerze powiedziawszy nic szczególnego nie emitują, więc to pewnie strata czasu . W święta pewnie będzie w tym przypadku całkowita kaplica. Jak zwykle emitują po raz n- ty familijny fil pt „ Kevin sam w domu”. Ambitne kino. Ucieszyłem się, gdy pan Roman poprosił mnie o to, czy pomogę mu narąbać drewno. Nie wahałem się, co oczywiste. Mu również wzięło się na sentymenty. Wspominał jak wyglądały święta, gdy Kinga była jeszcze małą dziewczynką. Przyznam się, że ma co wspominać. Wysiłek fizyczny dobrze na mnie zrobił . Pochwaliłem się przyszłym peugeotem . Oczywiście musiałem mu podkreślić, żeby nic Kindze nie wspominał , bo ma to być niespodzianka. Wtem do szopy wleciał pan Józef. Spytał się czy możemy poświęcić mu chwilkę . Spojrzał się na nas dużymi oczami i spytał się czy to prawda, że interesuje się drzwiami szklanymi. Nie mogłem zaprzeczyć. Potwierdziłem. Przeczytaj całość »
Następnego dnia pan Roman namawiał mnie, żebym poszedł z nim do pana Józka . Nie trzeba było mnie długo przekonywać. Udałem się więc do niego. Faktycznie ów sąsiad stylizuje dom na bardzo nowoczesny . Jakkolwiek oko zawiesić pełno było tam prostych i geometrycznych form. Pan Józek jako człowiek ceniący gościnność bardzo wysoko przywitał nas piwem. Usiedliśmy w salonie po czym rozmawialiśmy na temat przeprowadzanego w tym miejscu remontu . Wraz z panem Romanem podjęliśmy się próby przekonania gościnnego sąsiada na nabycie drzwi szklanych. Udało nam się to bez problemu . Ciągle się dopytywał o te drzwi. Odpowiadaliśmy więc zgodnie co na ten temat wiemy, a właściwie to ja opowiadałem. Przeczytaj całość »
Nazajutrz zająłem się nie domytymi drzwiami. Trochę się napociłem, ale efekt jest bynajmniej zadowalający. Siedziałem nieco przy komputerze pisząc ze znajomymi poznanymi na forum. To było moje ostatnie samotne popołudnie . Jakoś o 18.00 miałem bowiem autobus do Międzychodu. Cóż..pisałem coś jeszcze na forum po czym postanowiłem poczytać jakąś książkę. Tym razem nie padło na muratora, lecz na Friedmanna, wg. którego świat w XXI wieku całkowicie się zmieni . Pożyjemy, zobaczymy. W każdym bądź razie przyjemnie się czyta. Do tej 18.00 wysegregowałem jeszcze prezenty, które zostaną w wieczór wigilijny rozdane, po czym zacząłem się szykować do wyjścia z domu. Wyszedłem więc tak, by znaleźć się na dworcu centralnym przed przyjazdem autobusu do Międzychodu. Zima w tym roku jest naprawdę surowa . Całe szczęście transport przyjechał na czas. W drodze do domu Kingi myślałem trochę o świętach. Po dwóch godzinach znalazłem się na miejscu. Do jej domu daleko na szczęście nie miałem . Spotkałem się z ciepłym i życzliwym przywitaniem. Wszystkie kobiety w tym domu krzątały się w kuchni, ojciec Kingi oglądał telewizję, zaś ja rozmawiałem z samą Kingą. Opowiedziałem jej naturalnie swój wczorajszy sen . Oczywiście śmiała się z niego. Powiedziała, że za dużo o tych drzwiach myślę. Wieczorem wszyscy zebrali się przy stole. Matka Kinii, pani Stefcia zaczęła opowiadać o remoncie domu sąsiada z naprzeciwka. Chciała się mnie zapytać, co ja o tym sądzę, jakie ja bym elementy wykończeń wybrał na jego miejscu. Przyszły teść był u niego i przyznał, że pani Józef jest człowiekiem mknącym za modą . Przeczytaj całość »
Od dzisiejszego dnia zacząłem robić generalne porządki u siebie w domu. Czekało mnie więc jedno wielkie pranie, odkurzanie i mycie okien . Zajmowałem się więc tym w głównej mierze. Nie miałem za bardzo czasu na przyjemności. Udało mi się uwinąć w pewnym stopniu z tym co sobie zaplanowałem. Wieczorem jednak padałem z nóg . Przed pójściem spać zadzwoniła Kinga, która równie pracowicie wykorzystała swój czas. Postanowiłem, że nie położę się tak wcześniej. Coś z tego dnia chcę w końcu jeszcze mieć . Włączyłem sobie nastrojową muzyczkę, którą nie stanowiły kolędy tylko ballady Kata ( sentyment do szczenięcych lat, co zrobić ). Podszedłem do barku z nadzieją, że coś tam jeszcze się ostało. Nie myliłem się….po Brendy zostały się wspomnienia, ale za to whiskey jeszcze jest. Nalałem więc sobie szklaneczkę i powędrowałem do salonu z kominkiem . Nie wiem jak to się stało, ale na wspomnienia mi się wzięło. Kiedyś tam prowadziłem dziennik, w którym opisywałem swoje przeżycia, przygody i doznania. Przypomniałem sobie moment, kiedy poznałem Kingę i skończyłem studia . Przy whiskey i muzyce, której słuchało się w przeszłości bycie sentymentalnym nie było specjalnie trudne. Nie zdaje sobie nawet sprawy, kiedy poczułem się ociężały i usnąłem. Znów miałem dziwny sen. Wszystko był w nim tak realistyczne. To tak jakbym cofnął się w czasie. Byłem w miejscu, którego bardzo lubiłem odwiedzać, a mianowicie pałacyk w jednej wsi nieopodal Międzychodu……..to było w Gorzyniu chyba. Obecni byli tam niektórzy moi znajomi z tamtych lat, z którymi w większości kontakt się urwał . Przeczytaj całość »
Następnego dnia zadzwonił Krzysztof. Pytał się czy pojadę z nim do urzędu załatwić parę spraw. Zgodziłem się. W samo południe podjechał po mnie . Omawialiśmy po drodze sprawy dotyczące tego peugeota. Powiedziałem mu, że zamierzam Kindze zrobić niespodziankę . Jego zdaniem niespodzianka odniesie pozytywny rezultat . Krzysztof zakłada swoją własną firmę i jedziemy właśnie uzyskać zgodę na prowadzenie działalności. W najgorszym wypadku dowiedzieć się czegoś na ten temat. Zajechaliśmy na miejsce. W urzędzie pojawiły się osoby odbierające przyznane przez urząd mieszkania. Jeden z nich odbierał właśnie klucze, lecz nie był za bardzo zadowolony . Pomyślałem sobie, że pewnie przyznali mu mieszkanie ledwo nadające się do użytku. Staliśmy akurat z bratem w poczekalni. Nie musiałem nawet zagadywać, aby dowiedzieć się czegokolwiek. Niezadowolony człowiek podszedł do nas i sam zaczął lamentować na swoją dolę. Żaląc się zdradził, że z uwagi na zbyt niskie dochody dostał małe mieszkanie. On sam może się czuć w nowym mieszkaniu jak w klatce . Sam dodał jeszcze, że mieszkanie nadaje się do remontu. Tynk spadający ze ścian, cieknące rury, nieszczelne okna _ to tylko niektóre z uroków jego przyszłego domowego gniazdka. Pytał się jak można zwiększyć metraż mieszkanie, wszakże jego rzeczy się nie zmieszczą w tak małym pomieszczeniu . W świat remontów i przebudowy jeszcze nie wnikałem. Jedyne co mogłem mu poradzić tyczyło się kwestii drzwi. Zadałem mu pytanie jakie drzwi posiada jego mieszkanie. Odpowiedział……tak jak się spodziewałem zresztą, że normalne rozwieralne. Wyjaśniłem mu, że podczas otwierania takich drzwi skrzydła zajmują dość sporo miejsca. Przeczytaj całość »
Okres przedświąteczny kojarzy się zapewne każdemu z zakupami, które tradycyjnie się robi. Ja również zasilam grono ludzi mknących w tym czasie do różnych supermarketów. Właśnie będąc w Tesco natknąłem się na znajomego, który chciał się mnie poradzić. Pojechałem z nim do jednej przyjemnej knajpki w głębi stolicy Wielkopolski . Zamówiliśmy piwko i zaczęliśmy rozmowę . Mateusz zamierza wiosną przeprowadzić gruntowny remont mieszkania . Przez jakiś czas odkładał na okna i panele. Chciał mi się poradzić jakie drzwi wybrać. Słyszał bowiem od kogoś, że ostatnimi czasy zacząłem interesować się drzwiami. Nie zaprzeczyłem, że tak w istocie jest. Nie mogłem tak z miejsca mu podyktować, które byłyby najlepsze u niego w domu . Przede wszystkim nie wiedziałem jakie ma te mieszkanie. Zapytałem się więc o nie. Odpowiedział mi , że nie jest ani duże, ani małe. Co więcej chyba odgadł do czego zmierzam . Zaraz po określeniu swojego metrażu dodał bowiem, że mieszkanie jest charakteryzowane na nowoczesne. W sumie nie ma żadnych przeciwwskazań, by nie wykorzystać drzwi szklanych. Tak też mu powiedziałem. Przeczytaj całość »
Wchodząc późnym wieczorem na maila zauważyłem wiadomość od Kingi . Ciekawe co tam u niej. Odebrałem wiadomość. Wiadomość ta była całkiem spora. Przyszła teściowa zaprasza na święta do siebie. Ponadto opisywała mi Kinia co u niej w domu, jak tam przygotowania itd. Jej brat niedługo się żeni, połowa rodziny się zaziębiła….a przygotowania idą pełną parą. Oczywiście napisałem jej co u mnie. Nie wspominałem jej nic o peugeocie . Chcę, aby to była niespodzianka . Musiałem jednak opowiedzieć jej swój sen. Taki był charakterystyczny, że po prostu musiałem. Pewnie mi napisze , że za dużo przejmuje się tymi drzwiami. Zapewne miała by rację. Dalszą część wieczoru spędziłem pisząc z forumowiczami. Następnego rana otrzymałem kolejnego maila od Kingi. Poprosiła mnie, żebym napisał coś o witrażach i wysłał jej mailem. Przeczytaj całość »
Jak zwykle mając w swoim zwyczaju zaraz po przyjściu do domu odsłuchałem automatyczną sekretarkę. Kinga pojechała do siebie do domu. Z trzy godziny temu odprowadziłem ją na PKS . Tak więc uruchomiwszy wspomnianą automatyczną sekretarkę usłyszałem głos Krzysztofa. Chciał, abym wpadł w najbliższym czasie do salonu Peugeota, w którym pracuje . Czego on ode mnie chce – pomyślałem. Nie wykluczone, że chce ze mną pogadać o tych szybach klejonych o których wcześniej napomknąłem ciotce i wujowi. Zaczął się urlop więc do początku stycznia mam urlop . Nic nie stało na przeszkodzie, żebym nie pojawił się u niego następnego dnia. Siedziałem jeszcze chwilę na forum budowlanym po czym położyłem się spać. Następnego dnia wstałem nieco wcześniej i przejechałem się do wspomnianego salonu. Krzysztof wydawał się być zadowolony . Moją uwagę przykuły oczywiście różne modele Peugeota. Coś niesamowitego. Krzysztof nie bawił się w owijanie w bawełnę. Od razu przeszedł do rzeczy . Spojrzał się na szyby w pomieszczeniu i spytał mi się jakich mogłoby się użyć, ażeby skutecznie uchronić towar przed kradzieżą. Przeczytaj całość »