Nie narzekałem również na resztę mijającego dnia . Po powrocie czekał mnie smaczny, aczkolwiek mniej już wystawny obiad. Po nim zaś zająłem się słuchaniem muzyki relaksacyjnej ( w sumie trafniej było by powiedzieć dark ambient ) przy której odprężyłem się tak jak oczekiwałem. Kinga również pracowała dziś oprowadzając spragnionych kultury ludzi po muzeum . Natalia udała się wraz z nią do muzeum. W międzyczasie Kinga podzieliła się wieściami ze świata kultury. Szykują się do wystawy reprodukcji dzieł Zdzisława Beksińskiego. Samo przez się rozumie się, iż nie będą to żadne oryginały . Po chwili zjawiła się w salonie z teczką, którą przy mnie otworzyła. Wyjęła z niej kartki z przekserowanymi obrazkami. Chciała, bym rzucił na nie okiem. Też tak właśnie zrobiłem. Mroczne ujęcia trupio chudych postaci….były dosyć oryginalne. Myśląc przez krótką chwilę doszedłem do wniosku, że już wcześniej widziałem podobne prace. Nie były może tego samego artysty, ale również pojawiały się postacie, których nigdzie w żadnym miejscu nie da się spotkać w świecie rzeczywistym. Po głowie chodziły mi dzieła Louis Royo bądź Victorii Frances. Piękno i tajemniczość w jednym. Patrząc na te kopie doszedłem so wniosku, że o ile wystawa zostanie przeprowadzona pojawię się na pewno w muzeum . Przeczytaj całość »
Zgodnie z pewnymi normami nie uczęszcza się do filharmonii ubranym byle jak . Musiałem więc wyciągnąć swój garnitur oraz go wyprasować. Uporałem się z wszystkim. Jak zwykle szybciej niż dziewczyny. Doszliśmy do wspólnego wniosku, iż skosztujemy jej po powrocie do domu . Na zewnątrz było okropnie zimno. Samo dotarcie do filharmonii zajęło nam jakieś 40 minut. Wpierw udaliśmy się do holu celem zdobycia biletu na operetkę. Mijając drzwi szklane udaliśmy się na salę. Rozglądając się naokoło zorientowałem się, że nie ma zbyt wielu widzów . Najlepszą widoczność miały osoby, które zarezerwowały loże u góry. Miejsca te jednak do tanich nie należały, więc skorzystaliśmy z miejsca standardowego. Wkrótce światła zgasły, a na scenę weszła jakaś diva operowa. Swoją przygodę z poznawaniem kultury zacząłem więc całkiem przyzwoicie . Przyznam się, że gdyby nie Natalia pewnie bym o tym nie pomyślał. Przeczytaj całość »
Weekend się jeszcze nie skończył. Kinga wraz z Natalią pichciły coś włoskiego w kuchni . Ja natomiast zająłem się czytaniem jakieś książki przywiezionej przez Natalię z Toskanii. Traktowała o śródziemnomorskich zabytkach. Bardzo miło się czytało. Rzym, Florencja, Mediolan, Wenecja – naprawdę jest co zwiedzać. Wiele zabytków pochodzi z okresu renesansu, wiele też z baroku. Nie mam najmniejszych wątpliwości, iż to właśnie Italia pełniła rolę kolebki kultury europejskiej . To właśnie tam narodził się renesans…..to właśnie tam mecenasi sztuki fundowali sobie okazałe budowle, nierzadko bogato rzeźbione , żeby podkreślić swój splendor ( zupełnie jak mój szef ). Właśnie tam działali wielcy artyści pokroju Michała Anioła , a także Leonarda da Vinci. W wielu miejscach na półwyspie Apenińskim można natknąć się na pozostałości po kulturze antycznej…..akwedukty, ruiny albo Rzymskie Koloseum. Któregoś dnia będę zobowiązany się tam wybrać, żeby to wszystko zobaczyć . W Polsce nie ma żadnych pamiątek czasów antycznych, polska kultura tworzyć się dopiero zaczęła w dobie średniowiecza. Przeczytaj całość »