Początek roku 2010 zaczął się dosyć pracowicie. Od dawna już nic nie pisałem, tak więc sporo mam do nadrobienia . W pracy szło mi coraz lepiej. Myślę, że nabrałem oczekiwanego rytmu. Całe szczęście nie przeżywam już tak drzwi szklanych jak to miało miejsce pod koniec ubiegłego roku . Zrozumiałem, że wygląda to co najmniej dziwnie, a nie życzyłbym sobie, aby ludzie słyszący z moich ust te same powielające się informacje pomyśleli sobie, że mam jakąś bliżej nieokreśloną psychozę związaną z drzwiami szklanymi. Kinia jest tego najlepszym przykładem. Jakieś półtora tygodnia temu myślała , że cierpię na depresję patrząc na moją małomówną oraz zamyśloną postać . Drugą stroną medalu jest fakt, że wielu ludzi także mylnie jakby nie patrzeć myśli, że znam się na budowlance oraz architekturze. Właśnie przez to ciągle proszą mnie o pomoc. Tak samo jak to było z moim szefem, a także pani Elżbietą. Nie mam również czasu i ochoty, żeby łazić po mieście i doradzać każdemu. Aż takim altruistą nie jestem. Po pracy myślę jedynie o tym, by wypocząć. Z panią Elżbietą umówiłem się na sobotę. Miałem nadzieje, że nie zajmie mi to zbyt wiele czasu. Ku mojemu zmartwieniu dzień był niewiele różniący się od poprzedniego . To mnie trochę zmartwiło, gdyż ambitnie nie cierpię rutyny. W piątek, zaznaczę może, że mowa o pierwszym tygodniu Nowego Roku po pracy dostałem wiadomość od Kingi, bym poczekał chwilę przed budynkiem swojej firmy. Właśnie do mnie jechała. Po co ? To stanowiło moje pierwsze pytanie po odczytaniu wiadomości. Przeczytaj całość »